Kobiety, które zmieniają miasto

Karolina Bieniek

Dyrektorka fundacji ART TRANSPARENT. Doktora nauk społecznych, specjalistka w zakresie polityki zagranicznej i dyplomacji kulturalnej. Posiada umiejętności z zakresu organizacji pracy i zarządzania w projektach o wartości 2 mln euro+. Prowadziła kilkadziesiąt projektów kulturalno-społecznych o zasięgu regionalnym, krajowym i międzynarodowym. Szczególnie skupia się na budowaniu zrównoważonych relacji europejsko-afrykańskich.

Współorganizowała wydarzenia w ramach Europejskiego Kongresu Kultury, współautorka aplikacji Wrocławia w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Absolwentka międzynarodowego programu dla menedżerów kultury TANDEM oraz programu BASECAMP Eastern Europe & Central Asia 2021 School of System Change. Laureatka konkursu “30 Kreatywnych Wrocławian 2017”. W latach 2021-2022 członkini grupy koordynującej region Europy Centralnej Bosch Alumni Network.

Czy i w jaki sposób Pani zdaniem warto mieć wpływ w kontekście działań kulturalnych i społecznych na życie Wrocławianek?

Myślę, że wpływ w kulturze nie polega na tym, żeby być najbardziej widoczną osobą w pokoju. Prawdziwy wpływ polega raczej na tworzeniu warunków, w których różne osoby mogą uczestniczyć w życiu miasta na swoich zasadach.

W przypadku Wrocławianek często chodzi o bardzo konkretne rzeczy – dostęp do kultury na różnych etapach życia czy poczucie, że ich doświadczenia są obecne w przestrzeni publicznej.

Od ponad dwudziestu lat w fundacji Art Transparent staramy się właśnie w ten sposób myśleć o działaniach kulturalnych. Jednym z przykładów są powstałe w 2014 roku Baby Art Walk i Kid Art Walk. Zauważyliśmy wtedy, że młodzi rodzice – szczególnie mamy z małymi dziećmi – często znikają z życia kulturalnego miasta. BAW i KAW powstały po to, żeby umożliwić swobodne zwiedzanie wystaw z dziećmi, bez obawy, że dziecięca obecność stanie się problemem dla innych odwiedzających.

Swoją aktywnością wymuszaliśmy zmiany we wrocławskich instytucjach kultury. Znamienne było to, że w 2014 żadna z nich nie dysponowała przewijakiem. W 2017 roku na kanwie BAW, jedna z uczestniczek naszych działań zainicjowała w Ossolineum kampanię społeczną #muzealniaki. Cieszę się, że zdiagnozowany przez nas problem i propozycja jego rozwiązania została zaimplementowana potem w setkach instytucji w całej Polsce.

Podobne pytania o to, kto ma prawo być w przestrzeni publicznej widoczny i słyszany, zadajemy od 2002 roku podczas Przeglądu Sztuki SURVIVAL, który współtworzymy już od 24 lat. Ten festiwal zawsze był dla nas sposobem rozmowy o mieście i o tym, komu warto tę przestrzeń świadomie otwierać.

Dobry wpływ polega na tym, że coraz więcej osób czuje, że ma prawo współtworzyć wspólną przestrzeń.

Jako dyrektorka Fundacji ART TRANSPARENT realizuje Pani projekty o zasięgu międzynarodowym. W jaki sposób te globalne działania przekładają się na codzienność i świadomość kobiet u nas lokalnie – we Wrocławiu i w regionie?

Z mojej perspektywy międzynarodowość w kulturze nie polega tylko na mobilności czy pokazywaniu projektów za granicą. Najciekawsze jest to, że w takich współpracach uczymy się od siebie nawzajem.

Fundacja Art Transparent działa we Wrocławiu od dwudziestu lat i przez ten czas konsekwentnie budujemy projekty, które łączą perspektywę lokalną z międzynarodową. Pracując z partnerami z różnych krajów – zarówno z Europy, jak i z Afryki – poznajemy inne sposoby pracy z lokalnymi społecznościami, inne podejścia do edukacji kulturalnej czy budowania równości w kulturze.

Dobrym przykładem jest realizowany obecnie projekt Deconfining, w którym osoby artystyczne i kuratorskie z Europy i Afryki pracują wspólnie nad wystawami i programami rezydencyjnymi. Dla osób uczestniczących w wydarzeniach we Wrocławiu oznacza to spotkanie z perspektywami, które rzadko pojawiają się w lokalnym obiegu – z historiami, doświadczeniami i pytaniami o to, jak sztuka może reagować na współczesne wyzwania społeczne.

W ramach tego projektu we współpracy z Radiem Wrocław Kultura stworzyliśmy audycję specjalną “Afryka bliska i odległa”. Takie projekty bardzo konkretnie przekładają się na lokalną rzeczywistość. Wprowadzają nowe tematy do dyskusji, poszerzają sposób myślenia o kulturze i pokazują, że doświadczenia ludzi z różnych części świata często są bliższe, niż nam się wydaje.

Międzynarodowe aktywności działają zresztą w dwie strony – przywozimy inspiracje do Wrocławia, ale też pokazujemy światu doświadczenie naszego miasta i osób, które tutaj pracują w kulturze.

Specjalizuje się Pani w dyplomacji kulturalnej. Czy kultura może realnie zmieniać świat na lepsze? Jeśli tak – jaki przykład ze swojej praktyki wskazałaby Pani jako moment przełomowy dla lokalnej społeczności?

Myślę, że kultura naprawdę zmienia świat i to długofalowo, ale robi to raczej powoli. Zmiana często zaczyna się od czegoś bardzo prostego – od tego, że zaczynamy inaczej patrzeć na siebie nawzajem.

Bardzo ważnym doświadczeniem była dla mnie współpraca Wrocławia z Konakry w Gwinei w czasie, gdy miasto w 2016 roku było Światową Stolicą Książki UNESCO. W ramach tego programu miasta podejmują wspólne działania na rzecz dostępu do książek i edukacji.

Współpraca z Gwineą wynikała z bardzo konkretnej potrzeby – w tamtym czasie był to kraj o jednym z najwyższych na świecie odsetków osób nieumiejących czytać i pisać. Dlatego razem z partnerami z Konakry rozpoczęliśmy akcję „Książki dla Gwinei”, w ramach której sto tysięcy elementarzy trafiło do dzieci w Afryce Zachodniej.

Do tej inicjatywy, zainicjowanej przez Wrocław i Konakry, z czasem włączyło się wiele innych miast, instytucji i osób. Była to współpraca wynikająca z potrzeb kraju partnerskiego i oparta na solidarności między miastami, a nie jednostronna akcja pomocowa.
To był moment, który pokazał, że miasto takie jak Wrocław może być częścią globalnej solidarności. Dla wielu osób było to też doświadczenie budujące poczucie sprawczości – nagle okazało się, że działania kulturalne mogą mieć realny wpływ daleko poza naszym miastem.

Współtworzyła Pani aplikację Wrocławia do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Jak tamto doświadczenie wpłynęło na dzisiejszy charakter miasta i jego otwartość – szczególnie w kontekście wzmacniania roli kobiet w kulturze i życiu publicznym?

Wraz z moim bratem Michałem Bieńkiem pracowaliśmy przy części aplikacji Wrocław – Europejska Stolica Kultury 2016 poświęconej sztukom wizualnym. W tamtym czasie bardzo dużo osób ze środowiska kultury zaangażowało się w przygotowanie tej aplikacji – instytucje, organizacje pozarządowe i niezależne osoby artystyczne.

Pamiętam ten moment przede wszystkim jako czas dużej motywacji i wiary w to, że Europejska Stolica Kultury może zmienić sposób myślenia o kulturze w polityce miejskiej. Wielu z nas naprawdę wierzyło wtedy, że kultura może stać się jednym z fundamentów rozwoju miasta, a nie tylko dodatkiem do jego życia. Część tych zmian rzeczywiście się wydarzyła – Wrocław stał się jeszcze bardziej obecny w międzynarodowej współpracy kulturalnej i otworzył się na nowe formy pracy z mieszkańcami.

Jeśli chodzi o kobiety, mam poczucie, że wrocławska kultura od dawna jest współtworzona przez bardzo silne liderki – kuratorki, artystki, animatorki i menedżerki kultury. Dziś ich obecność w życiu publicznym miasta jest czymś zupełnie naturalnym.

Zarządzała Pani projektami o sporych budżetach. Jak łączy Pani strategiczne zarządzanie biznesowe z wrażliwością społeczną i troską o realne potrzeby mieszkańców.

Myślę, że w kulturze te dwie rzeczy – strategiczne zarządzanie i społeczna wrażliwość – muszą iść razem. Z jednej strony projekty międzynarodowe wymagają bardzo konkretnego zarządzania – planowania, odpowiedzialności finansowej i myślenia strategicznego. Z drugiej strony punktem wyjścia zawsze powinien być człowiek i jego potrzeby. Strategia bez wrażliwości społecznej prowadzi do projektów, które dobrze wyglądają w raportach, ale niewiele zmieniają w rzeczywistości.

Ważnym elementem zarządzania projektami jest zespół. Mam ogromne szczęście do ludzi, z którymi pracuję – w fundacji i w projektach międzynarodowych. To dzięki nim możliwe jest prowadzenie działań na dużą skalę, a jednocześnie zachowanie wrażliwości na lokalny kontekst.

Po ponad dwudziestu latach działalności Art Transparent widzę wyraźnie, że najtrwalsze projekty powstają właśnie wtedy, gdy kompetencje organizacyjne spotykają się z zaangażowaniem ludzi, wspólnymi wartościami i wrażliwością na potrzeby odbiorców.

Jako laureatka tytułu „30 Kreatywnych Wrocławian” i mentorka w międzynarodowych programach, jest Pani inspiracją dla wielu młodych liderek. Jaką radę dałaby Pani kobietom we Wrocławiu, które chcą mieć realny wpływ na swoje otoczenie i odważnie zmieniać nasz świat na lepsze?

Jeśli masz chęć do działania i pomysł, nie czekaj na oficjalne zaproszenie. Bardzo wiele rzeczy trzeba samodzielnie zainicjować, co wymaga odwagi, szczególnie, by zrobić pierwszy krok. Pamiętaj przy tym, by nie być sama. W kulturze i w działaniach społecznych zmiany nigdy nie są dziełem jednej osoby. Powstają dzięki współpracy, zaufaniu i zespołowi. A wszystko to, co opisałam wymaga energii. Zmiana świata to raczej maraton niż sprint. Konsekwentne działanie nie oznacza, że możesz zapomnieć o swoim dobrostanie. Wydziel sobie przestrzeń na odpoczynek i regenerację.

Kobiety, które zmieniają miasto